"Prawo Izraela do istnienia nie można zaprzeczyć, takie samo prawo istnieje i do Palestyny. Stany Zjednoczone nie akceptują prawomocności kontynuowanej izraelskich osiedli. Konstrukcja ta narusza wcześniejsze umowy i podważa wysiłki w celu osiągnięcia pokoju. Nadszedł czas na te osiedla się zatrzymać. "

barack_obama_egypte-juin-2009 Dziękuję. Witam wszystkich. To zaszczyt być tutaj w tej ponadczasowej miasta Kair i być prowadzone przez dwóch znakomitych instytucji. Przez ponad tysiąc lat, Al-Azhar jest mekką transferu wiedzy w świecie muzułmańskim, a od ponad wieku, Cairo University jest źródłem postępu Egiptu. Razem, reprezentują harmonię pomiędzy tradycją a postępem. Jestem wdzięczny za gościnę i obywateli Egiptu. Jestem też dumny przejść od dobrej woli narodu amerykańskiego i pozdrowienie pokoju od muzułmańskich społeczności w moim kraju, "Assalaamu alaykum". (Oklaski)

Spotykamy się w okresie wielkiego napięcia między USA a muzułmanami na całym świecie - napięcia zakorzenione w historycznych sił, które wykraczają poza aktualnych debat politycznych. Zależność między islamem a Zachodem obejmuje wieki współistnienia i współpracy, ale także konfliktów i wojen religijnych. W przeszłości stosunkowo niedawno, napięcia były karmione przez kolonializm, który pozostawił wiele muzułmanów praw i możliwości do sukcesu, jak i zimnej wojny, która jest zbyt często przechowywane przez aktorów pośredniczący w krajach o większość muzułmanów i wbrew własnych aspiracji. Ponadto, zamiatanie zmiana, która została wniesiona przez nowoczesności i globalizacji doprowadził wielu muzułmanów, aby wyświetlić Zachodzie jako wrogi tradycjom islamu.

Agresywni ekstremiści wykorzystali te napięcia w mniejszości muzułmanów, który być obniżona nie mniej potężne. Ataki z 11 września 2001 roku, w połączeniu z kontynuacją aktów przemocy popełnianych przez tych ekstremistów przeciwko cywilom doprowadził niektórych w moim kraju, aby zobaczyć islam jako nieuchronnie wrogi nie tylko w Ameryce i krajach zachodnich, ale także człowieka prawa. Strach i nieufność są dobrze oznakowane.

Jak nasz związek jest zdefiniowany przez nas różnic, będą dajemy ci, którzy sieją nienawiść, zamiast pokoju i którzy promują konflikt zamiast współpracy, które mogą pomóc nasi ludzie osiągnięcia sprawiedliwości i dobrobytu. Jest to cykl podejrzeń i niezgody musi się zakończyć.

Przyjechałem tu do Kairu szukać nowego początku dla Stanów Zjednoczonych i muzułmanami na całym świecie, oparty na wspólnych interesach i wzajemnym szacunku, a opiera się na prawdzie, że Ameryka i islam nie wykluczają się wzajemnie i nie mają miejsca do konkurowania. Wręcz przeciwnie, Ameryka i islam przecinają się i wyżywić się na wspólnych zasadach, a mianowicie sprawiedliwości i postępu, tolerancji i godności każdej istoty ludzkiej.

W ten sposób uznaję, że zmiana nie nastąpi z dnia na dzień. Odnotowano wiele promocyjnych o mojej wypowiedzi, ale nie ma jednego mowy może zwalczać lata nieufności, a przestrzeń po południu, nie byłem odpowiedź bądź do złożonych problemów, które doprowadziły nas punkt, w którym teraz jesteśmy. Ale jestem przekonany, że aby iść naprzód, musimy otwarcie powiedzieć nam, co mamy recelons w naszych sercach i że zbyt często mówi tylko za zamkniętymi drzwiami. Musimy nieustannych wysiłków, aby umieścić nas słuchać i uczyć od siebie nawzajem, szanować się nawzajem i poszukiwania wspólnego mianownika. Jako Świętego Koranu: "Bóg i mówić zawsze prawdę". (Oklaski) To, co postaram się dzisiaj zrobić - powiedzieć prawdę najlepiej jak mogę, upokorzony przez zadanie przed nami, a firma w moim przekonaniu, że interesy dzielimy ponieważ jesteśmy istotami Ludzie są o wiele silniejsze od sił, które nas dzielą.

To przekonanie jest zakorzenione w części z mojego doświadczenia. Jestem chrześcijaninem, ale mój ojciec pochodził z Kenii rodziny, który zawiera pokolenia muzułmanów. Dziecko, spędziłem kilka lat w Indonezji, gdzie usłyszałem wezwanie do modlitwy ust Azan) o świcie i zmierzchu. Młody człowiek pracowałem w Chicago społeczności, w których mam napotkanych wielu ludzi, którzy znaleźli godności i pokoju w ich wierze muzułmańskiej.

Buff historii, wiem również, że dług cywilizacja zawdzięcza islamu. To był islam - w miejscach takich jak Al-Azhar - że prowadzone świetle wiedzy przez wiele stuleci i utorował drogę do renesansu i oświecenia w Europie. Jest to innowacja w społecznościach muzułmańskich (Oklaski) - jest to innowacja w społecznościach muzułmańskich, że dojdziemy algebrę, kompas i narzędzia nawigacyjne, nasza zdolność do pisania i druku, nasza wiedza na temat mechanizmów rozprzestrzeniania się choroby i jak leczyć je. Islamska kultura dała nam majestatyczne łuki i wieże rosnących do nieba, nieśmiertelność poezji i inspiracji muzyki, elegancki kaligrafii i miejsca spokojnej kontemplacji. I na przestrzeni dziejów, islam wykazał, w słowach i czynach możliwościami tolerancji religijnej i równości rasowej. (Oklaski)

Wiem też, że islam zawsze był częścią historii Ameryki. Jest Maroko było pierwszym krajem, który uznał mój kraj. Podpisując Traktat z Trypolisu w 1796 roku, nasz drugi prezydent John Adams, napisał: "Stany Zjednoczone nie mają charakteru wrogości przeciwko prawom, religię lub spokoju muzułmanów. "

Od naszego powstania, Amerykańscy muzułmanie wzbogacony w Stanach Zjednoczonych. Oni walczyli w naszych wojnach, służył w rządzie, wstał o prawa obywatelskie, rozpoczął działalność gospodarczą, uczy się w naszych uniwersytetach, celował w sportowych arenach, Nagrody Nobla, zbudowany nasz najwyższy budynek i zapalił znicz olimpijski. , A ostatnio pierwszy muzułmanin amerykański wybrany do Kongresu obiecał bronić naszej konstytucji na Koran, że jeden z ojców założycieli, Thomas Jefferson przechowywane w jego osobistej bibliotece. (Oklaski)

Więc znam islam na trzech kontynentach przed przyjazdem do regionu, w którym okazało się po raz pierwszy. To doświadczenie prowadzi mnie w przekonaniu, że partnerstwo między Ameryką a islamem muszą być oparte na co islam jest nie to, co nie jest, i uważam za swój odpowiedzialność jako prezydenta Stanów Zjednoczonych w celu przeciwdziałania negatywnym stereotypom Islamu gdziekolwiek się pojawią. (Oklaski)

Ale sama zasada musi odnosić się do sposobu Ameryka jest postrzegana przez muzułmanów. Podobnie jak muzułmanie nie są tak surowe stereotyp, Ameryka nie ropa stereotyp imperium, które nie ma inne zainteresowania niż jego jest. USA to jedno z największych źródeł postępu świat kiedykolwiek widział. Zostaliśmy zrodzeni z rewolucji przeciwko imperium jesteśmy opierać na idei równości dla wszystkich, a my przelewali krew i walczyli od wieków nadać sens tych słów - w naszych granicach i przez świat. Jesteśmy kształtowane przez każdą kulturę, sporządzony z całego świata i poświęcony prostej koncepcji: E pluribus unum: "Z wielu jedno".

No cóż, amerykański pochodzenia afrykańskiego oraz z nazwą Barack Hussein Obama może zostać wybrany na prezydenta dostanie dużo atramentu. (Oklaski)

Ale moja osobista historia nie jest wyjątkowa. Szansa marzenie sukcesu nie zdarza każdemu w Ameryce, ale jego obietnica istnieje dla wszystkich, którzy przychodzą do naszych brzegów - w tym prawie siedem milionów amerykańskich muzułmanów, którzy żyją w naszym kraju dzisiaj, i które dochody i poziom wykształcenia, powiedzmy, są powyżej średniej. (Oklaski)

Ponadto wolność w Ameryce jest nieodłączna od tej praktyki ich religii. Dlatego też każde państwo w naszej unii ma co najmniej jeden meczet, a my jesteśmy więcej niż 1200 na naszym terytorium. To z tego powodu, że rząd USA udał się do sądu o ochronę praw kobiet i dziewcząt do noszenia hidżabu i ukarać tych, którzy jej zaprzeczają. (Oklaski)

Wątpliwość nie jest dozwolony: Islam jest rzeczywiście część Ameryki. I jestem przekonany, że Ameryka trzyma w niej prawdę, że niezależnie od naszej rasy, nasza religia lub nasz stan społeczny wszyscy chcą tego samego - aby żyć w pokoju i bezpieczeństwie, by studiować i pracować z godnością, kochać naszych rodzin, naszej społeczności i naszego Boga. To, co nas łączy. Jest nadzieja całej ludzkości.

Wprawdzie nasze zadanie zaczyna się dopiero, gdy zdaliśmy sobie sprawę naszego wspólnego człowieczeństwa. Nie jest to słowami, że możemy sprostać potrzebom naszych narodów. Możemy spotkać je tylko wtedy, gdy odważnie działać w najbliższych latach i zrozumieć, że stoimy przed wspólnymi wyzwaniami i nasze niepowodzenia w zajmowania się tą sprawą jest dla nas wszystkim, co robimy źle.

Dla dowiedzieliśmy z ostatnich doświadczeń, że gdy system finansowy danego kraju osłabia, dobrobyt jest zraniony wszędzie. Kiedy nowa grypa infekuje jeden człowiek, wszyscy jesteśmy w niebezpieczeństwie. Gdy jeden naród stara się zdobyć broń jądrową, to ryzyko ataku nuklearnego wzrasta dla wszystkich narodów. Kiedy gwałtowne ekstremiści działają w określonym regionie gór, osób znajdujących się za oceanem są zagrożone. Kiedy niewinni w Bośni i Darfurze zostały ubite, to jest nasze wspólne sumienie skalane. (Oklaski)

Wspólne życie w świecie jest, co to znaczy w XXI wieku. Obowiązkiem mamy wobec siebie jako człowieka.

Jest to trudne do przyjęcia odpowiedzialności. Bo historia ludzkości jest zbyt często historia narodów i plemion - i nie oszukujmy się, religie - podporządkowując się wzajemnie w dążeniu do własnych interesów. Ale w tej nowej ery, ta postawa jest autodestrukcyjne. Biorąc pod uwagę naszą współzależność, każdy porządek świata, że ​​wywyższa jeden naród lub grupę osób kosztem drugiego jest nieuchronnie skazane na niepowodzenie. Cokolwiek myślimy o przeszłości, nie możemy być więźniami. Musimy rozwiązać nasze problemy poprzez partnerstwa i dzielić nasze postępy. (Oklaski)

To nie znaczy, że powinniśmy wydają się ignorować źródła napięć. Naprzeciwko sugeruje nam: musimy zmierzyć te napięcia prosto. W tym duchu, pozwólcie mi wyrazić siebie tak wyraźnie i jak najprostszy sposób na niektórych specyficznych problemów, które mamy teraz do czynienia razem.

Pierwsza to gwałtownego ekstremizmu we wszystkich jego formach.

W Ankarze, zrobiłem to jasne, że Ameryka nie jest - i nigdy nie będzie - w stanie wojny z islamem. (Oklaski)

Jednak nieustannie konfrontować brutalnych ekstremistów, którzy stwarzają poważne zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa. Ponieważ odrzucamy że odrzuca ludzi ze wszystkich wyznań: The morderstwa mężczyzn, kobiet i niewinnych dzieci. I to jest moim pierwszym obowiązkiem jako prezydenta, aby chronić naród amerykański.

Sytuacja w Afganistanie dowodzi amerykańskie cele i potrzebę współpracy. Jest teraz w ciągu siedmiu lat, silny szerokie poparcie
Społeczność międzynarodowa, US pościg z Al-Kaidą i talibami. Zrobiliśmy więc nie z wyboru lecz z konieczności. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy są jeszcze w wątpliwość lub wręcz usprawiedliwić wydarzenia z 11 września. Ale bądźmy szczerzy: Al-Kaidy zabity prawie trzy tysiące ludzi, którzy dzień. Jego ofiarami byli mężczyźni, kobiety i niewinne dzieci z Ameryki i wielu innych krajach, a kto nie zrobił nic nikomu. Ale Al-Kaida zdecydowała się zabić im dziękuję, domagać się ataki i nawet teraz, jego zaangażowanie w bardziej zabójstw na masową skalę. Sieć ma członków w wielu krajach i starają się rozszerzyć zasięg. Nie ma opinii, które będą omawiane - to są fakty, które mają być rozdane.

Cóż, nie pomyłka: Nie chcemy, aby nasze wojska w Afganistanie. Nie szukamy - nie zmierzają do stworzenia baz wojskowych tam. Jest to bolesne dla Ameryka stracić naszych młodych mężczyzn i młode kobiety. Kontynuacja tego konfliktu jest kosztowne i politycznie trudne. Chętnie przynieść każdy, że nasi żołnierze, do ostatniego, czy możemy być pewni, że Afganistan i Pakistan teraz nie żywią elementy ekstremistyczne postanowiły zabić jak najwięcej Amerykanów . Ale to nie jest.

Dlatego też współpracować z koalicji 46 krajów. Mimo kosztów związanych, gotowość Ameryki nie osłabi. W rzeczywistości, żadna z nas powinien tolerować tych ekstremistów. Oni spowodowali śmierć w wielu krajach. Zabili ludzi wszystkich wyznań - ale muzułmanów. Ich działania są nie do pogodzenia z prawami człowieka, postęp narodów i islamu. Święty Koran uczy, że kto zabija niewinnego zabił całą ludzkość, (Oklaski) i że każdy, kto ratuje kogoś uratować całą ludzkość. (Oklaski) trwała wiara ponad miliard ludzi na całym świecie jest tak dużo większy niż niewielki nienawiści kilka. Jeśli chodzi o zwalczanie przemocy ekstremizmu, Islam nie jest częścią problemu - jest ważną częścią drogi ku pokojowi.

Wiemy też, że siła militarna nie tylko rozwiązać problemy w Afganistanie i Pakistanie. Dlatego planujemy zainwestować 1,5 miliardów dolarów rocznie w ciągu najbliższych pięciu lat w szkołach budowlanych i szpitali, dróg i przedsiębiorstw, w partnerstwie z Pakistańczyków, i setki milionów dolarów na pomoc wysiedlonym. Dlatego oferujemy jeszcze więcej niż 2,8 miliardów dolarów dla Afgańczyków, aby pomóc im rozwijać swoją gospodarkę i dostarczają usług, ludzie potrzebują.

Chciałbym także zająć się kwestią Iraku. W przeciwieństwie do wojny w Afganistanie, wojna w Iraku jest wynikiem wyboru, który wywołał silne różnice w moim kraju i na całym świecie. Natomiast przekonany, że naród iracki zdobył w końcu uwolnić się od tyranii Saddama Husajna, Wierzę również, że wydarzenia w Iraku przypomniały Ameryce o potrzebie wykorzystania dyplomacji i budowanie konsensusu Międzynarodowy rozwiązać nasze problemy w miarę możliwości. (Oklaski)

W rzeczywistości, możemy przypomnieć słowa Thomasa Jeffersona, który powiedział: "Mam nadzieję, że nasza mądrość będzie rosła z naszej mocy, i uczą nas, że mniej możemy użyć większy będzie to oświadczenie. "

Dzisiaj Ameryka ma podwójną odpowiedzialność: pomoc Irakowi wypracować lepszą przyszłość i opuścić Irak do Irakijczyków. I jasno do Irakijczyków (Oklaski) dążymy żadnych podstaw, a Irak ma prawa na swoim terytorium lub zasobów. Suwerenność Iraku należy do Iraku. Dlatego nakazał wycofanie brygad bojowych z naszych do sierpnia przyszłego roku. Z tego powodu będziemy honorować umowy, jakie osiągnęliśmy z rządem irackim, demokratycznie wybrany, w sprawie wycofania naszych wojsk z Iraku bojowych miast do lipca i dla wszystkich naszych wojsk z terytorium Irak w 2012 roku. (Oklaski)

Pomożemy Irak szkolenie sił bezpieczeństwa i rozwoju gospodarki. Ale to jest jak partnerów, a nigdy jako patrona, że ​​będziemy wspierać bezpieczne i Stany Iraku.

Wreszcie, podobnie jak Ameryka nie może tolerować przemocy przez ekstremistów, nigdy nie może zmieniać lub zapominamy o naszych zasad. Wydarzenia z 11 września mają ogromny uraz do naszego kraju. Strach i złość, że wywołało to zrozumiałe, ale w niektórych przypadkach doprowadziła nas do działania wbrew naszej tradycji i naszych ideałów. Jesteśmy teraz podjęcie kroków w celu naprawienia tej sytuacji. Ja jednoznacznie zabrania stosowania tortur przez Stany Zjednoczone i ja nakazał zamknięcie więzienia w Guantanamo na początku przyszłego roku. (Oklaski)

Tak więc Ameryka będzie się bronić, w poszanowaniu suwerenności narodów i rządów prawa. I zrobimy to wspólnie z muzułmańskich społeczności, które są również zagrożone. Im szybciej ekstremiści są izolowane i niemile widziane w społecznościach muzułmańskich, tym szybciej wszyscy będziemy bezpieczniejsze.

Drugim ważnym źródłem napięć, które musimy omówić sytuację między Izraelczykami i Palestyńczykami i światem arabskim.

Silne więzi, które łączą Amerykę Izraelowi jest dobrze znana. Ta więź jest nierozerwalna. Jest ona oparta na kulturowych i historycznych więzi oraz uznanie, że dążenie do żydowskiej ojczyzny ma swoje korzenie w tragicznej historii niezaprzeczalny.

Na całym świecie Żydzi byli prześladowani przez wieki i antysemityzmu w Europie zakończył się bezprecedensową Holocaustu. Jutro odwiedzę Buchenwald, który był częścią sieci obozów, gdzie Żydzi byli niewolnikami, torturowani, strzał i posłał do komór gazowych przez III Rzeszę.

Sześć milionów Żydów zostało zabitych - wiele wyższy niż w całej populacji żydowskiej Izraela dzisiaj. To jest niesprawiedliwe, ignorancji i nienawiści zaprzeczyć temu faktowi. To grozi Izraelowi zniszczeniem lub powtarzanie ohydne stereotypy o Żydach, a to służy jedynie wywołać w umysłach Izraelczyków to najbardziej bolesnych wspomnień i zapobiec ich zakorzenienia pokój, który mieć odpowiednich ludzi w regionie.

Powiedział, że jest to również zaprzeczyć, że naród palestyński, która skupia muzułmanie i chrześcijanie cierpieli w dążeniu do ojczyzny. Przez ponad sześćdziesiąt lat, zna ból zwichnięcia. Wiele czekać w obozach dla uchodźców na Zachodnim Brzegu, w Strefie Gazy i ląduje ościennych do życia w pokoju i bezpieczeństwie, które nigdy nie miały odpowiedniego smaku. Oni znosić codzienne upokorzenia - duże i małe - które pochodzą z okupacji. Nie ma wątpliwości: sytuacja narodu palestyńskiego jest nie do zniesienia. Ameryka nie odwróci się plecami słusznych aspiracji narodu palestyńskiego do godności, szans oraz w stanie we własnym zakresie. (Oklaski)

Przez dziesięciolecia pat: dwa narody z uzasadnionymi aspiracjami, każdy z bolesnej historii sprawia, że ​​kompromis nieuchwytny. Jest to łatwe do palców punktów: Palestyńczycy mogą przynieść uwagę na zwichnięcia po powstaniu Izraela i Izraelczyków do wrogości i atakuje kraj zawsze było Nawet w jej granicach i poza nią. Ale jeśli widzimy ten konflikt przez pryzmat jednej lub drugiej strony, nasze kierunkowskazy nas do prawdy: jedynym rozwiązaniem jest zaspokojenie aspiracji siebie przez dwa państwa, gdzie Izraelczycy i Palestyńczycy każdy żyje w pokoju i bezpieczeństwie. Jest to w interesie Izraela, w interesie Palestyny, w interesie Ameryki, w interesie świata. Dlatego mam zamiar osobiście realizować ten wynik z całą cierpliwością i poświęceniem, że zadanie wymaga. (Oklaski) Obowiązki stron przyjętych w ramach mapy drogowej jest jasne. O pokój, aby przyjść, to czas dla nich - i wszyscy pokażą się do swoich obowiązków.

Palestyńczycy muszą wyrzec się przemocy. Odporność dzięki przemocy i rozlewu krwi nie będzie końca. Murzyni w Ameryce poniósł bata jak niewolników i upokorzenia segregacji. Ale to nie była przemoc, która wygrała można uzyskać równe prawa w całej jego integralności. To był spokojny i zdecydowany nacisk na ideały w sercu stworzenia Ameryki. Ta sama historia może być opowiedziana przez ludzi z Afryki Południowej do Azji Południowej, Europy Wschodniej do Indonezji. Jest to opowieść o prostej prawdzie: przemoc prowadzi do nikąd. Uruchomienie rakiety przeciwko izraelskich dzieci śpi lub wysadzenia stare kobiety w autobusie, a nie oznaką odwagi i siły. To nie jest sposób, że autorytet moralny twierdzi się, co jest jak jest przekazana jest.

Teraz jest czas dla Palestyńczyków skupić się na co mogą zbudować. Autonomia Palestyńska musi rozwijać swoją zdolność do kierowania z instytucjami, które spełniają potrzeby swego ludu. Hamas ma poparcie niektórych Palestyńczyków, ale musi również uznać, że mają obowiązki. To musi odgrywać rolę w realizacji aspiracji Palestyńczyków i zjednoczyć Palestyńczyków. Hamas musi skończyć z przemocą, rozpoznać dawne porozumienia i uznając prawo istnienia Izraela.

Jednocześnie Izrael musi uznać, że podobnie jak prawo do istnienia Izraela nie można zaprzeczyć, że jest taka sama dla Palestyny. Stany Zjednoczone nie akceptują prawomocności kontynuowanej izraelskich osiedli. (Oklaski) Ta konstrukcja łamie wcześniejsze umowy i podważa wysiłki w celu osiągnięcia pokoju. Nadszedł czas, by te osiedla się zatrzymać. (Oklaski)

Izrael musi również spełniać swoje zobowiązania i zapewnić, że Palestyńczycy mogą mieszkać, pracować i rozwijać swoje społeczeństwo. Tak jak to niszczy palestyńskie rodziny, dalszy ciąg kryzysu humanitarnego w Strefie Gazy nie służy do promowania bezpieczeństwa Izraela, nadal brak możliwości na Zachodnim Brzegu. Ulepszenia w życiu każdy dzień narodu palestyńskiego musi być kluczowym elementem planu działań na rzecz pokoju.

Wreszcie, państwa arabskie muszą uznać, że arabska inicjatywa pokojowa był ważny początek, ale koniec ich obowiązków. Konflikt arabsko-izraelski nie powinien być używany do odciągnąć ludzi z problemami arabskich i innych. Zamiast tego, musi to być przyczyną, aby pomóc Palestyńczykom rozwijać instytucje, które będą utrzymywać ten stan, aby uznać prawomocność Izraela, a do wyboru postępy zamiast samobójcze w przeszłości.

Ameryka będzie dostosować swoją politykę z tymi, którzy chcą pokoju. Mówimy w miejscach publicznych, co mówimy prywatnie do Izraelczyków, Palestyńczyków i Arabów. (Oklaski) Nie możemy narzucać spokój. Ale prywatnie, wielu muzułmanów uznać, że Izrael nie chce odejść, a także wielu Izraelczyków uznają potrzebę utworzenia państwa palestyńskiego. Nadszedł czas, aby podjąć inicjatywę na tym, co każdy wie, to prawda.

Zbyt wiele łzy płynęły. Zbyt wiele krwi została przelana. Wszyscy mamy obowiązek pracować na dzień, kiedy matki z Izraelczykami i Palestyńczykami może zobaczyć ich dzieci dorastają bez strachu, gdy Ziemia Święta z trzech wielkich religii jest miejscem spokoju, że Bóg chciał, kiedy Jerozolima jest miejsce i trwały dom dla żydów, chrześcijan i muzułmanów i miejscem, gdzie wszystkie dzieci Abrahama, aby mieszać w pokoju jak w opowieści o Isra, (oklaski) - jak w opowiadaniu z Isra, kiedy to Mojżesz, Jezus i Mahomet (niech pokój będzie z nimi) dołączył w modlitwie. (Oklaski)

Trzecim źródłem napięć jest nasz wspólny interes w odniesieniu do praw i obowiązków narodów nad bronią jądrową.

Kwestia ta była źródłem napięć między USA a Islamską Republiką Iranu. Od wielu lat Iran ukształtowanego w ramach jego opozycji do mojego kraju i nie ma naprawdę burzliwa historia między naszymi dwoma krajami. W okresie zimnej wojny, USA odegrały ważną rolę w obaleniu demokratycznie wybranego rządu irańskiego. Od rewolucji islamskiej w Iranie odegrała rolę w podejmowaniu zakładników i przemocy wobec amerykańskich żołnierzy i cywilów. Ta historia jest dobrze znana. Zamiast pozostać uwięziony w przeszłości, jasno do przywódców Iranu i ludzi, że mój kraj jest gotowy do przodu. Pytanie nie jest o tym, co Iran jest przeciw, ale raczej to, co w przyszłości chce budować.

Rozumiem, że trudno będzie przezwyciężyć dekady nieufności, ale będziemy kontynuować odwagi, prawości i jędrność. Nie będzie wiele pytań między naszymi dwoma krajami i jesteśmy gotowi iść do przodu bez warunków wstępnych, na podstawie wzajemnego szacunku. Ale jasne jest dla wszystkich zainteresowanych o broni nuklearnej, że osiągnęliśmy punkt zwrotny. To nie jest po prostu w interesie Stanów Zjednoczonych jest to, aby zapobiec wyścigu zbrojeń jądrowych, które mogłyby prowadzić ten region na ścieżce ogromnie niebezpieczne.

Rozumiem tych, którzy protestowali przeciwko temu, że niektóre kraje mają broń, że inni nie. Żaden kraj nie powinien wybierać, który naród ma broń nuklearną. Dlatego zdecydowanie potwierdziła zaangażowanie Ameryki poszukiwania świat, w którym żaden kraj nie ma broni nuklearnej. (Oklaski) I każdy kraj, w tym Iran, powinny mieć prawo dostępu do pokojowego energii jądrowej jeżeli wypełni swoje zobowiązania w ramach nierozprzestrzenianiu broni jądrowej Traktatu. Zobowiązanie to jest kluczem do Traktatu i muszą być podejmowane przez wszystkich, którzy w pełni się do niej stosować. Mam nadzieję, że wszystkie kraje regionu mogą dzielić ten cel.

Czwarty punkt zajmę jest demokracja. (Oklaski)

Wiem - wiem, nie było kontrowersji w ostatnich latach, o promowaniu demokracji i że wiele z tych kontrowersji wiąże się z wojny w Iraku. Dlatego pozwól mi być jasne: nie system rządów mogą lub powinny być nakładane przez jednego kraju do drugiego.

Jednak to nie umniejsza mojego zaangażowania rządów, które odzwierciedlają wolę ludu. Każdy naród daje życie tej zasady na swój sposób, zgodnie z tradycjami swego narodu. Ameryka nie zakłada, aby wiedzieć co jest najlepsze dla wszystkich i wszystkiego, tak jak my nie odważyli się podnieść wynik spokojnej wyborów. Ale głęboko wierzę, że wszyscy tęsknią ludzie, dla niektórych rzeczy: zdolność do wyrażania siebie i mieć prawo głosu w jaki sposób są one regulowane, zaufanie do prawa i sprawiedliwe stosowanie sprawiedliwości, rząd, który jest przejrzysty i nie kradną, co należy do jego ludzi wolność do życia, jak wybrać. To nie tylko amerykańskie pomysły, to są prawa człowieka i dlatego będziemy wspierać na całym świecie. (Oklaski)

To prawda, nie ma linii prostej do realizacji tej obietnicy. Ale jedna rzecz jest jasna: rządy, które chronią te prawa są ostatecznie bardziej stabilna, lepiej i bezpieczniej. La suppression des idées ne réussit jamais à les éliminer. L'Amérique respecte la liberté d'expression de tous ceux, dans le monde entier, qui sont pacifiques et respectueux de la loi, même si nous ne sommes pas d'accord avec eux. Nous accueillerons tous les gouvernements élus pacifiques – à condition qu'ils gouvernent en respectant toutes leurs populations.

Ce point est important car il ya ceux qui encouragent la démocratie uniquement lorsqu'ils ne sont pas au pouvoir ; et une fois au pouvoir ils sont sans scrupules dans la suppression des droits d'autrui. (Applaudissements) Quel que soit là où il prend forme, le gouvernement du peuple et par le peuple est le seul étalon par lequel on mesure tous ceux qui sont au pouvoir : il faut conserver le pouvoir par le consentement du peuple et non la coercition ; il faut respecter les droits des minorités et participer, dans un esprit de tolérance et de compromis ; il faut mettre les intérêts du peuple et le déroulement légitime du processus politique avant ceux de son parti. Sans ces ingrédients, les élections ne créent pas une vraie démocratie à elles seules.

Un membre du public : Barack Obama, on vous aime !

Président Obama : Je vous remercie. (Applaudissements)

Le cinquième point que nous allons aborder ensemble est celui de la liberté de religion.

L'Islam a une tradition de tolérance dont il est fier. Nous le constatons dans l'histoire de l'Andalousie et de Cordoue pendant l'Inquisition. Je l'ai constaté de première main pendant mon enfance en Indonésie, où des Chrétiens dévots pratiquaient ouvertement leur religion dans un pays à prépondérance musulmane. C'est cet esprit qu'il nous faut aujourd'hui. Les habitants de tous les pays doivent être libres de choisir et de vivre leur religion d'après leur conviction d'esprit, de coeur et d'âme. Cette tolérance est essentielle pour que la religion puisse s'épanouir, or elle est assaillie de plusieurs façons différentes.

Parmi certains musulmans, on constate que certains ont malheureusement tendance à mesurer leur propre croyance à l'aune du rejet des croyances d'autrui. Il faut soutenir la richesse de la diversité religieuse, que ce soit pour les Maronites au Liban ou les Coptes en Égypte. (Applaudissements)

Et pour être francs, il faut aussi mettre fin aux divergences entre les musulmans, car les divisions entre les sunnites et les chiites ont provoqué des violences tragiques, tout particulièrement en Irak.

La liberté de religion joue un rôle crucial pour permettre aux gens de vivre en harmonie. Nous devons toujours examiner les façons dont nous la protégeons. Aux États-Unis, par exemple, les musulmans ont plus de mal à s'acquitter de l'obligation religieuse de la zakat étant donné les règles relatives aux dons de bienfaisance. C'est pour cette raison que je suis résolu à oeuvrer avec les musulmans américains pour leur permettre de s'acquitter de la zakat.

De même, il importe que les pays occidentaux évitent d'empêcher les musulmans de pratiquer leur religion comme ils le souhaitent, par exemple, en dictant ce qu'une musulmane devrait porter. En un mot, nous ne pouvons pas déguiser l'hostilité envers la religion sous couvert de libéralisme.

De fait, la foi devrait nous unir. C'est pour cette raison que nous sommes en train de créer de nouveaux programmes de service communautaire en Amérique qui réunissent des chrétiens, des musulmans et des juifs. C'est également pour cette raison que nous nous réjouissons des initiatives telles que le dialogue interreligieux du roi Abdallah d'Arabie Saoudite et le leadership de la Turquie dans l'Alliance des civilisations. À travers le monde, nous pouvons transformer le dialogue en un service interreligieux de sorte que les ponts entre les êtres humains mènent à des actions en faveur de notre humanité commune, que ce soit pour lutter contre le paludisme en Afrique ou pour fournir des secours après une catastrophe naturelle.

La sixième question – la sixième question dont je veux parler porte sur les droits des femmes.
(Applaudissements)

Je sais – je sais, et vous pouvez le voir d'après ce public – que cette question suscite un sain débat. Je rejette l'opinion de certains selon laquelle une femme qui choisit de se couvrir la tête est d'une façon ou d'une autre moins égale, mais j'ai la conviction qu'une femme que l'on prive d'éducation est privée d'égalité. (Applaudissements) Et ce n'est pas une coïncidence si les pays dans lesquels les femmes reçoivent une bonne éducation connaissent bien plus probablement la prospérité.

Je tiens à préciser une chose : les questions relatives à l'égalité des femmes ne sont absolument pas un sujet qui concerne uniquement l'Islam. En Turquie, au Pakistan, au Bangladesh et en Indonésie, nous avons vu des pays à majorité musulmane élire une femme à leur tête, tandis que la lutte pour l'égalité des femmes continue dans beaucoup d'aspects de la vie américaine, et dans les pays du monde entier.

Je suis convaincu que nos filles peuvent offrir une contribution à la société tout aussi importante que nos fils (Applaudissements) et que notre prospérité commune sera favorisée si nous utilisons les talents de toute l'humanité, hommes et femmes. Je ne crois pas que les femmes doivent faire les mêmes choix que les hommes pour assurer leur égalité, et je respecte celles qui choisissent de suivre un rôle traditionnel. Mais cela devrait être leur choix. C'est pour cela que les États-Unis oeuvreront en partenariat avec tout pays à majorité musulmane pour améliorer l'alphabétisation des filles. Nous aiderons aussi les jeunes femmes à faire la transition de l'école au monde du travail par l'intermédiaire du microfinancement qui permet aux gens de réaliser leurs rêves. (Applaudissements)

Finalement, je veux parler de notre intérêt commun à favoriser le développement et les opportunités économiques.

Je sais que pour beaucoup, la mondialisation présente des aspects contradictoires. Internet et la télévision peuvent transmettre dans les foyers des connaissances et des informations, mais également une sexualité vulgaire et une violence gratuite. Le commerce peut s'accompagner de nouvelles richesses et opportunités, mais aussi de grands bouleversements et de changements au niveau communautaire. Dans tous les pays, y compris en Amérique, ce changement provoque la peur. La peur que la modernité signifie la perte du contrôle de nos choix économiques, de nos décisions politiques et, il s'agit d'un élément encore plus important, de notre identité, c'est-à-dire des choses qui nous attachent à notre communauté, notre famille et notre foi.

Mais je sais aussi qu'on ne peut pas empêcher le progrès humain. Le développement et la tradition ne sont pas nécessairement contradictoires. Des pays comme le Japon et la Corée du Sud ont connu une prodigieuse croissance économique tout en conservant leur culture distincte. Il en va de même pour les progrès remarquables au sein de pays à majorité musulmane, de Kuala Lumpur à Dubaï. Par le passé et de nos jours, les communautés musulmanes ont été à la pointe de l'innovation et de l'éducation.

Ceci est important car aucune stratégie de développement ne peut se fonder uniquement sur ce que produit la terre et elle ne peut être durable si les jeunes n'ont pas de travail. De nombreux pays du Golfe se sont énormément enrichis grâce au pétrole et certains commencent à concentrer leurs ressources sur le développement plus large. Mais nous devons tous garder à l'esprit que l'éducation et l'innovation seront la monnaie d'échange du 21e siècle. (Applaudissements) Dans trop de communautés musulmanes, le sous-investissement en ces domaines persiste. J'attire l'attention sur cette réalité dans mon propre pays. Et à la différence du passé pendant lequel l'Amérique se concentrait sur le pétrole et le gaz, s'agissant de cette partie du monde, nous chercherons désormais à agir dans des domaines plus variés.

Dans le domaine de l'éducation, nous allons élargir les programmes d'échange et augmenter les bourses, comme celle qui a permis à mon père de venir en Amérique, (Applaudissements) tout en encourageant davantage d'Américains à étudier dans des communautés musulmanes. Nous offrirons à des étudiants musulmans prometteurs des stages aux États-Unis ; nous investirons dans l'enseignement en ligne destiné aux enseignants et aux enfants à travers le monde ; et nous créerons un nouveau réseau informatique qui permettra à un jeune du Kansas de communiquer instantanément avec un jeune du Caire.

Dans le domaine du développement économique, nous créerons un nouveau corps de volontaires des milieux d'affaires qui formeront des partenariats avec des homologues de pays à majorité musulmane. Je vais aussi accueillir un Sommet sur l'entrepreneuriat cette année pour trouver les moyens d'approfondir les liens entre les leaders du monde des affaires, les fondations et les entrepreneurs sociaux des États-Unis et des communautés musulmanes à travers le monde.

Dans le domaine des sciences et des technologies, nous établirons un nouveau fonds pour appuyer le développement technologique dans les pays à majorité musulmane et pour aider à concrétiser commercialement des idées pour qu'elles créent des emplois. Nous ouvrirons des centres d'excellence scientifiques en Afrique, au Moyen-Orient et en Asie du Sud-Est, et nous nommerons de nouveaux émissaires pour les sciences chargés de collaborer à des programmes qui mettront au point de nouvelles sources d'énergie, créeront des emplois verts, numériseront les registres et archives, purifieront l'eau et produiront de nouvelles cultures. Dans le domaine de la santé au niveau mondial, j'annonce aujourd'hui une nouvelle initiative avec l'Organisation de la conférence islamique pour éradiquer la polio et nous intensifierons nos partenariats avec des communautés musulmanes pour améliorer la santé maternelle et infantile.

Tout cela doit être accompli en partenariat. Les Américains sont prêts à se joindre aux citoyens et gouvernements, aux organisations communautaires, aux dirigeants religieux et aux entreprises dans les communautés musulmanes du monde entier afin d'aider nos populations à améliorer leur vie.

Il ne sera pas facile de régler les questions dont je viens de parler. Mais nous avons la responsabilité de nous unir pour réaliser le monde auquel nous aspirons, un monde où les extrémistes ne menacent plus notre pays et où les soldats américains sont rentrés chez eux, un monde où les Palestiniens et les Israéliens vivent chacun en sécurité dans un État qui leur est propre et où l'énergie nucléaire est utilisée à des fins pacifiques, un monde où les gouvernements servent les intérêts de leurs citoyens et où les droits de tous les enfants de Dieu sont respectés. Tel est le monde auquel nous aspirons et nous n'y parviendrons qu'ensemble.

Je sais qu'un grand nombre de gens – musulmans et non musulmans – se demandent si nous arriverons vraiment à prendre ce nouveau départ. Certains veulent attiser les flammes de la division et entraver le progrès. Certains suggèrent que ça ne vaut pas la peine ; ils avancent qu'il y aura fatalement des désaccords et que les civilisations finissent toujours par s'affronter. Beaucoup plus ont tout simplement des doutes. Il ya tellement de peur, tellement de méfiance qui se sont accumulées avec les ans. Mais si nous choisissons de nous laisser enchaîner par le passé, nous n'irons jamais de l'avant. Je veux particulièrement le déclarer aux jeunes de toutes les fois et de tous les pays, plus que quiconque, vous avez la possibilité de ré-imaginer le monde, de refaire le monde.

Nous partageons tous cette planète pendant un court instant. À nous de décider si nous passons ce temps à nous concentrer sur ce qui nous sépare ou si nous nous engageons à faire ce qu'il faut – de façon soutenue – pour trouver un terrain d'entente, pour nous concentrer sur l'avenir que nous désirons pour nos enfants, et pour respecter la dignité de tous les êtres humains.

Wszystko to nie jest proste. Il est plus facile de se lancer dans une guerre que de faire la paix. Il est plus facile de blamer autrui que de s'examiner soi-même ; il est plus facile de voir ce qui nous distingue, plutôt que ce que nous avons en commun. Mais il faut choisir le bon chemin, et non le plus facile. Il ya une règle essentielle qui sous-tend toutes les religions : celle de traiter les autres comme nous aimerions être traités. Cette vérité transcende les nations et les peuples. C'est une croyance qui n'est pas nouvelle, qui n'est ni noire ni blanche ni basanée, qui n'est ni chrétienne ni musulmane ni juive. C'est une foi qui a animé le berceau de la civilisation et qui bat encore dans le coeur de milliards d'êtres humains. C'est la foi dans autrui et c'est ce qui m'a mené ici aujourd'hui.

Nous avons le pouvoir de construire le monde auquel nous aspirons, mais seulement si nous avons le courage de prendre un nouveau départ, en gardant à l'esprit ce qui a été écrit.

Le Saint Coran nous dit: 'Ô hommes! Nous vous avons créés d'un mâle et d'une femelle, et Nous avons fait de vous des nations et des tribus, pour que vous vous entre-connaissiez. "

Le Talmud nous dit : « Toute la Torah a pour objectif de promouvoir la paix. "

La Bible nous dit : « Bienheureux les artisans de paix : ils seront appelés fils de Dieu. "

Les habitants du monde peuvent cohabiter en paix. Nous savons que telle est la vision de Dieu. C'est maintenant notre tâche sur cette Terre. Je vous remercie et que la paix de Dieu soit avec vous. Dziękuję. Dziękuję. (Applaudissements)

KONIEC

(source : whitehouse.gov )

Mots-clefs : , , , , , , ,
7 commentaires pour “Discours de Barack Obama en Egypte au Caire le 4 juin 2009”
  1. Obama et les arrières-pensées de la main tendue aux musulmans

    Le président des États-Unis a tendu la main aux musulmans lors d'un discours très médiatisé au Caire. Il entendait ainsi tourner la désastreuse page de la « croisade » bushienne au Grand Moyen-Orient. Toutefois, dans cet exercice de relations publiques, les envolées lyriques ont remplacé les clarifications nécessaires, tandis qu'apparaissaient les nouveaux appétits de Washington.

    JPEG - 20.6 ko
    Le Obama Show, à l'université Al-Azhar (le caire), 4 juin 2009.

    Le discours que le président Obama a prononcé le 4 juin au Caire [ 1 ] a été présenté à l'avance par les services de communication de la Maison-Blanche comme « fondateur d'une nouvelle ère ». Il a fait l'objet d'une intense campagne promotionnelle qui s'est conclue par un mail adressé par David Axelrod aux dizaines de millions d'abonnés de la liste de la Maison-Blanche [ 2 ]. Le conseiller en image de Barack Obama y invite les États-uniens à visionner la vidéo du discours qui, selon lui, marque un nouveau départ dans les relations de l'Amérique avec le monde musulman [ 3 ]. On l'a bien compris, ce discours s'adresse tout autant, sinon plus, aux électeurs US qu'aux musulmans.

    Son message principal peut être résumé ainsi : les États-Unis ne considèrent plus l'islam comme l'ennemi et souhaitent établir des relations d'intérêt mutuel avec les États musulmans. Ce message doit être pris pour ce qu'il est : un slogan de relations publiques.

    Examinons point par point ce discours.

    Préambule : aimez-nous !

    Dans une longue introduction, l'orateur a développé son message principal de main tendue.

    Barack Hussein Obama a justifié la rupture avec son prédécesseur par sa propre personnalité. Il a offert un moment d'émotion à son auditoire, comme on les aime dans les films hollywoodiens. Il a raconté son père musulman, son adolescence en Indonésie —pays musulman le plus peuplé du monde—, et son travail social à Chicago auprès de populations noires musulmanes.
    Ainsi, après nous avoir fait croire que la politique extérieure des États-Unis était fondée sur la couleur de peau de son président, on veut nous convaincre qu'elle reflète son parcours individuel. Pourtant personne ne pense que M. Obama est un autocrate en mesure d'imposer ses états d'âme. Chacun est conscient que la politique de Washington est le fruit d'un difficile consensus entre ses élites. En l'occurrence, le changement de rhétorique est imposé par une succession d'échecs militaires en Palestine, au Liban, en Irak et en Afghanistan. Les États-Unis ne considèrent plus les peuples musulmans comme leur ennemi parce qu'ils ne sont pas parvenus à les écraser.
    Ce réalisme avait conduit en 2006 à la révolte des généraux autour de Brent Scowcroft, déplorant la colonisation ratée de l'Irak et mettant en garde contre un désastre militaire face à l'Iran. Il s'était poursuivi avec la Commission Baker-Hamilton appelant à négocier avec la Syrie et l'Iran pour sortir la tête haute du fiasco irakien. Ce réalisme avait contraint le président Bush à limoger Donald Rumsfeld et à le remplacer par Robert Gates, le fils spirituel de Scowcroft et membre de la Commission Baker-Hamilton. Ce réalisme s'était incarné dans la publication du rapport des agences de renseignement attestant l'inexistence d'un programme nucléaire militaire iranien et détruisant ainsi toute justification possible d'une guerre contre l'Iran.

    Toujours à propos du grand amour retrouvé, le président Obama s'est présenté comme féru d'histoire et a égrené les apports de la civilisation musulmane au monde. Dans les films hollywoodiens, il ya toujours une séquence sur la diversité culturelle qui nous enrichi. Cependant le scénario misait sur l'affligeante ignorance du public US. M. Obama et son équipe ont réduit l'apport des peuples aujourd'hui musulmans aux inventions postérieures à leur islamisation. N'ont-ils rien créé avant ?
    En choisissant de réduire l'histoire des peuples musulmans à leur seule période islamique, Barack Obama a nié quelques millénaires de civilisation et a repris à son compte la rhétorique des islamistes les plus obscurantistes. Nous allons voir qu'il ne s'agit pas là d'une erreur, mais d'un choix stratégique.

    Enfin, le président Obama a abattu sa carte principale en appelant ses auditeurs à repenser leur image des États-Unis. « Nous sommes façonnés par chaque culture, issus des quatre coins du monde et acquis à un concept simple : E pluribus unum : « De plusieurs peuples, un seul » », at-il déclaré. Cette devise, qui devait exprimer l'unité des colonies nouvellement indépendantes d'Amérique, devient aujourd'hui celle de l'Empire globalisé. Nous seulement les États-Unis ne considèrent plus les peuples musulmans comme des ennemis, mais ils entendent les intégrer dans l'Empire global.
    C'est d'ailleurs la raison pour laquelle l'establishment washingtonien a soutenu la candidature de Barack Hussein Obama. Le prénom musulman du président, comme sa couleur de peau, sont des arguments pour convaincre les peuples de l'Empire que le pouvoir qui les domine leur ressemble. Lorsqu'elle avait étendu son empire, la Rome antique avait fait de même en choisissant ses empereurs dans des contrées lointaines, tel Philippe l'Arabe [ 4 ]. La sauvagerie des légions n'en avait pas été changée.

    1- La guerre globale au terrorisme

    Après ce sirupeux morceau de violon, le président Obama s'est attaché à recoller son introduction avec la « guerre globale au terrorisme ». Il a donc établi une distinction entre l'islam, qui n'est pas mauvais comme le pensaient Bush et Cheney mais bon, et les extrémistes qui s'en réclament à tort, qui restent eux toujours mauvais. La pensée reste manichéenne, mais le curseur s'est déplacé.
    Le problème, c'est que depuis huit ans, Washington s'efforce de construire un adversaire à sa taille. Après l'URSS, c'était l'islam. A contrario, si ni les communistes, ni les musulmans ne sont les ennemis, contre qui les États-Unis sont-ils en guerre ? Réponse : « Al-Qaïda a choisi de les tuer sans merci, de revendiquer les attentats et il réaffirme aujourd'hui encore sa détermination à commettre d'autres meurtres à une échelle massive. Ce réseau a des membres dans de nombreux pays et il essaie d'élargir son rayon d'action. Il ne s'agit pas là d'opinions à débattre -- ce sont des faits à combattre ». Et bien non, Monsieur le président, ce ne sont pas là des faits avérés, mais des imputations qui doivent être débattues [ 5 ].
    Barack Obama continue : « Nous ne demanderions pas mieux que de rapatrier tous nos soldats, jusqu'au dernier, si nous avions l'assurance que l'Afghanistan et maintenant le Pakistan n'abritaient pas d'éléments extrémistes déterminés à tuer le plus grand nombre possible d'Américains. Mais ce n'est pas encore le cas. "
    À ce stade, le président apparaît enfermé dans un cercle vicieux. Il explique que les ennemis ne sont pas les musulmans en général, mais une poignée d'individus non représentatifs, puis il affirme que cette poignée d'individu doit être combattue en livrant des guerres contre des peuples musulmans. C'est tout le problème : Washington voudrait être l'ami des musulmans, mais a besoin d'un ennemi pour justifier ses actions militaires, et pour le moment, il n'a pas trouvé de bouc-émissaire de remplacement.

    2- Le conflit israélo-arabe

    Barack Obama a abordé la question de la Palestine de manière beaucoup plus large que ses prédécesseurs en y reconnaissant non pas seulement un conflit israélo-palestinien, mais israélo-arabe. Mais il n'a pas précisé en quoi, à ses yeux, les États arabes sont concernés. Il a prêché avec autorité pour la « solution à deux États », mais en éludant la fâcheuse question de la nature de ces deux États. S'agit-il de deux États souverains et démocratiques au sens réel du terme, ou d'un État pour les juifs et d'un autre pour les Palestiniens comme le revendique la « gauche » israélienne, ce qui implique un nettoyage ethnique et l'institutionnalisation complète de l'apartheid ? [ 6 ]

    Plutôt que de lever les incertitudes, le président Obama a préféré offrir à son auditoire une nouvelle « séquence émotion » avec lequel il a partagé sa compassion face aux souffrances des Palestiniens. Ce fut certainement le moment le plus abject de son discours : l'appel aux bons sentiments des victimes pour couvrir les crimes des bourreaux.
    Il a déclaré : « Les Palestiniens doivent renoncer à la violence. La résistance sous forme de violence et de massacre n'aboutira pas. Les Noirs en Amérique ont souffert du fouet quand ils étaient esclaves et de l'humiliation de la ségrégation. Mais ce ne fut pas la violence qui leur a finalement permis d'obtenir l'égalité des droits dans son intégrité. Ce fut la persévérance ferme et pacifique pour les idéaux au cœur même de la création de l'Amérique. Cette même histoire peut être racontée par des peuples de l'Afrique du Sud à l'Asie du Sud ; de l'Europe de l'Est à l'Indonésie. C'est une histoire avec une simple vérité : la violence ne mène nulle part. Lancer des roquettes contre des enfants israéliens endormis ou tuer des vieilles femmes dans un autobus, n'est pas un signe de courage ni de force. "
    Barack Obama caricature la Résistance palestinienne dans les termes de la propagande sioniste : des roquettes lancées contre des enfants endormis et des vieilles femmes tuées dans un autobus. Il reconnaît que leurs terres et leurs maisons sont occupées, mais il leur interdit de vouloir les reprendre par la force aux civils qui les occupent. Il reproche aux Palestiniens de ne pas utiliser des missiles guidés pour atteindre des cibles militaires et de se contenter de roquettes artisanales qui tombent à l'aveuglette.
    Le pire est ailleurs. Le président Obama se mue en donneur de leçons. Il demande aux victimes de renoncer à la violence et leur conseille de prendre exemple sur le mouvement des noirs états-uniens pour les droits civiques. Au demeurant, ce n'est pas en convertissant les blancs que King a obtenu des résultats, mais en prenant l'opinion publique internationale à témoin. Le président Johnson s'est alors trouvé contraint de céder pour faire bonne figure face à l'URSS. Après avoir reçu le Prix Nobel de la paix, Martin Luther King a continué la lutte en affirmant que son but n'était pas de permettre aux noirs de servir à égalité avec les blancs dans l'armée pour tuer les Vietnamiens aspirant à la liberté. C''est après son sermon de Ryverside que Johnson lui ferma la porte de la Maison-Blanche et que les chefs du FBI décidèrent de le faire assassiner. À n'en pas douter, s'il était encore vivant, il dirait aujourd'hui que son but n'est pas de permettre à un noir d'accéder au Bureau ovale pour tuer des Irakiens ou des Pakistanais aspirant à la liberté.

    3- La dénucléarisation

    Évoquant les relations difficiles avec l'Iran, le président Obama a choisi de sortir par le haut de la polémique sur l'arme nucléaire. Après avoir reconnu le droit de l'Iran à se doter d'une industrie nucléaire civile, et admis que ni les États-Unis ni aucune autre puissance n'ont l'autorité morale pour autoriser ou interdire un État à posséder la bombe, il s'est prononcé pour un désarmement nucléaire global, impliquant aussi implicitement Israël.

    On sait que le Pentagone n'a plus les moyens financiers nécessaire pour entretenir la course aux armements nucléaires et négocie à ce sujet avec la Russie et la Chine. Ceci ne doit pas être interprété comme un élan pacifiste, le Pentagone menant simultanément des recherches sur les armes atomiques miniaturisées (exclues du Traité de non-prolifération) et renforçant ses alliances militaires, dont l'OTAN.

    4- La démocratie

    Le président Obama a déploré que son prédécesseur ait cru possible d'exporter la démocratie en Irak par la force, puis il s'est livré à un éloge du gouvernement du peuple par le peuple, et de l'État de droit. La chose était plaisante pour ceux qui se souviennent que la Constitution des États-Unis ne reconnaît pas la souveraineté populaire, et qu'en 2000, la Cour suprême a pu proclamer George W. Bush élu avant que le scrutin de Floride ne soit dépouillé. Elle avait l'air d'une farce venant d'un politicien retors qui vient de confirmer la suspension des libertés fondamentales par le Patriot Act , notamment la suspension de l' habeas corpus qu'il décrivait il ya peu comme le socle de la Justice. Elle paraissait cruelle aux Égyptiens qui n'avaient pas eu le privilège de faire partie des 3 000 invités. Lorsque Obama déclara « Il faut conserver le pouvoir par le consentement du peuple et non la coercition », ils pensaient au président Moubarak, inamovible depuis 28 ans. Lorsque Obama poursuivit « Il faut respecter les droits des minorités et participer, dans un esprit de tolérance et de compromis », ils pensaient aux éleveurs coptes dont on vient d'abattre les bêtes.

    Pour éviter que ce passage ne soit perturbé par des fous-rires nerveux, une voix anonyme cria dans la salle : « Barack Obama, on vous aime ! ". Il ne manquait qu'une petite fille avec un bouquet de fleurs à la main.

    5- La liberté religieuse

    Barack Hussein Obama fut particulièrement à l'aise sur le chapitre de la liberté religieuse. C'est qu'il s'agit-là d'un slogan bien rôdé. Depuis deux ans, Madeleine Albright prépare ce moment. Elle a observé que la résistance à l'impérialisme états-unien est souvent structurée par des groupes religieux, comme le Hezbollah au Liban ou le Hamas en Palestine. Elle en a donc conclu que les États-unis ne doivent plus laisser ce champ sans surveillance, et même qu'ils doivent l'investir en totalité. Dans un ouvrage consacré à ce sujet, elle préconise de faire de Washington le protecteur de toutes les religions [ 7 ]. C'est dans cette optique que le président Obama a évoqué les minorités chrétiennes, Coptes et Maronites, puis à appelé à la réconciliation au sein de l'islam des sunnites et des chiites. C'est aussi dans cette optique qu'il avait négligé l'histoire pré-islamique des peuples musulmans.

    6- Les droits des femmes

    Avec délectation, Barack Hussein Obama s'est offert le luxe de rappeler que son pays garantit aux femmes musulmanes le droit de porter le hijab, tandis que Nicolas Sarkozy l'a fait interdire dans les écoles françaises à l'époque où il se voulait plus néo-conservateur que Bush [ 8 ]. Et pendant qu'il parlait, le site internet de la Maison-Blanche affichait un article spécial attestant de la jurisprudence américaine.

    Avec habileté, il a rappelé que les États musulmans étaient parfois en avance en matière de droits des femmes. « En Turquie, au Pakistan, au Bangladesh et en Indonésie, nous avons vu des pays à majorité musulmane élire une femme à leur tête, tandis que la lutte pour l'égalité des femmes continue dans beaucoup d'aspects de la vie américaine, et dans les pays du monde entier. "

    7- Le développement économique

    Gardée pour la fin, la question du développement économique était la plus aboutie. Habituellement les grandes puissances échangent une aide immédiate contre des avantages disproportionnés à long terme. L'aide au développement est alors le cheval de Troie du pillage des ressources. Cependant, durant la campagne électorale, un accord bi-partisan a été conclu sur la réorientation de la politique extérieure US. L'idée principale, exprimée par la Commission Armitage-Nye, est de conquérir les cœurs et les esprits en offrant des services qui transforment la vie des gens sans coûter grand chose [ 9 ]. Hillary Clinton ya fait explicitement référence lors de l'audition sénatoriale pour sa confirmation au secrétariat d'État.

    Arborant le sourire du Père Noël, Barack Obama récita un catalogue de promesses enchanteresses. Il continua : « Nous nommerons de nouveaux émissaires pour les sciences chargés de collaborer à des programmes qui mettront au point de nouvelles sources d'énergie, créeront des emplois verts, numériseront les registres et archives, purifieront l'eau et produiront de nouvelles cultures. Dans le domaine de la santé au niveau mondial, j'annonce aujourd'hui une nouvelle initiative avec l'Organisation de la conférence islamique pour éradiquer la polio et nous intensifierons nos partenariats avec des communautés musulmanes pour améliorer la santé maternelle et infantile. » Cela n'était pas sans rappeler les engagements du Sommet du Millénaire, lorsque le président Bill Clinton annonçait la fin imminente de la pauvreté et de la maladie.

    Le président des États-unis conclut ce discours fleuve en citant le Coran , le Talmud et les Évangiles . Leur message se résumerait au fait que « Les habitants du monde peuvent cohabiter en paix. Nous savons que telle est la vision de Dieu. C'est maintenant notre tâche sur cette Terre ». Cette triple référence était peut-être imposée par le lieu, une prestigieuse université islamique. Il se peut aussi qu'elle traduise un certain désarroi. En pleine récession économique, les États-unis n'ont plus les moyens de maintenir leur pression sur les champs pétroliers du Grand Moyen-Orient —à plus forte raison, ils n'ont pas les moyens de réaliser les promesses du jour—. Cependant, ils espèrent reconstituer prochainement leur puissance. Dans la phase actuelle, ils doivent donc geler toute évolution régionale qui ne pourrait être qu'à leur désavantage. Ils craignent notamment l'extension de l'influence turque et iranienne et l'irruption de la Russie et de la Chine dans la région. Définir la paix en termes religieux et non politiques, c'est toujours gagner du temps.

    Par Thierry Meyssan


    [1] « Discours de Barack Obama à l'université du Caire », Réseau Voltaire, 4 juin 2009 .

    [2] « A New Beginning -- Watch the President's Speech », par David Axelrod, 4 juin 2009.

    [3] Vidéo disponible sur le site de la Maison-Blanche.

    [4] Philippe l'Arabe était Syrien. Il fut empereur de Rome de 244 à 249.

    [5] Le secrétaire d'État Colin Powell s'était engagé à présenter un rapport sur les attentats du 11 septembre 2001 à l'Assemblée générale des Nations-unies établissant qu'ils avaient été victimes d'une agression extérieure. Ce document n'a jamais été produit. Les seules informations connues ont été délivrées par les autorités US lesquelles ont pourtant accusé l'Afghanistan, puis l'Irak et invoqué la légitime défense pour les attaquer. Voir L'Effroyable imposture par Thierry Meyssan, 2002, réédition Demi-lune 2007.

    [6] « La « solution à deux États » sera bien celle de l'apartheid », par Thierry Meyssan, Réseau Voltaire, 13 janvier 2008. Le lecteur trouvera en bas de page la copie du document préparatoire de la conférence d'Annapolis surchargé à la main par Barack Obama. Il y définit « Israël comme patrie du peuple juif et la Palestine comme patrie du peuple palestinien ».

    [7] The Mighty and the Almighty : Reflections on Faith, God and World Affairs , par Madeleine Albright, Pan Books, 2007, 324 pp. On appréciera le jeu de mots anglais : « Le puissant et le tout-puissant » désignent le président US et Dieu. Version française : Dieu, l'Amérique et le monde , Salvator, 2008, 369 pp.

    [8] « Nicolas Sarkozy agite le voile islamique », Réseau Voltaire , 19 janvier 2004.

    [9] « Washington décrète un an de trêve globale », par Thierry Meyssan, Réseau Voltaire , 3 décembre 2007.

  2. Le front de la haine

    Mondoweiss , 05 juin 2009

    Le réalisateur de cette vidéo, Max Blumenthal , écrit :

    La veille du discours du président Barack Obama adressé au monde musulman depuis le Caire, je suis sorti dans les rues de Jérusalem avec mon ami Joseph Dana pour interviewer de jeunes Israéliens et des juifs étasuniens, afin d'avoir leurs réactions. Nous avons rencontré de petits groupes de jeunes excités imbibés de bière, dont beaucoup venaient des États-Unis. Tous, ils étaient impatients de décharger leur haine viscérale, et même violente, envers Barack Obama et sa politique à l'égard d'Israël. D'habitude, j'accompagne mes reportages vidéos d'un bref commentaire, mais celui-là s'en passe tout à fait. Dit simplement, certaines séquences font partie des plus choquantes que j'ai jamais filmées. Jugez-en par vous-même. (Attention, le langage employé dans certains passages est susceptible de choquer à peu près tout le monde)

    Note : sans forcément comprendre l'anglais, la simple attitude des intervenants, leur regard haineux et leur haleine suintant la haine (et la Budweiser) nous donnent une idée des propos tenus. Pour nos lecteurs non anglophones, cependant, relevons quelques propos édifiants qui vaudraient à un Iranien ou à n'importe quel Musulman un lever de bouclier de la part du monde occidental, avec condamnation générale suivie d'une intervention militaire :

    À propos d'Obama :

    He's a fuckhead, I don't know politics but he's a shithead… Anyone who wants to take away my gun rights is an asshole. He's an asshole that deserves to get shot :
    C'est un connard, j'y connais rien en politique mais c'est un enfoiré… tous ceux qui veulent interdire le port des armes sont des trous du cul. C'est un trouduc' qui mérite de se prendre une balle.

    Go fuck himself : Qu'il aille se faire foutre

    White power, fuck the niggers : le pouvoir aux blancs, on emmerde les négros

    He does care about Jews and he does care about the Arabs, the thing is he doesn't understand this country is ours :
    Il se soucie des juifs et aussi des Arabes, mais il ne comprend pas que ce pays est à nous.

    « Oh, he's a muslim for sure, and who knows if he was even born in the United States. We haven't seen his birth certificate yet. Bullshit! He's not from the US. He's, like, a terrorist…. I'ma political science major so, like— »
    « So you know your shit.
    "
    « I know my shit.
    "
    « Do you know who Benjamin Netanyahu is?
    "
    « No…. I don't know who he is. Isn't he Prime minister or something ? Who's Benjamin Yahoo? :

    - Oh, c'est un musulman, c'est clair, et on sait même pas s'il est né aux États-Unis. On n'a pas vu son certificat de naissance. Que des conneries ! Il ne vient même pas des US. C'est un… un terroriste. J'ai un diplôme en sciences politique alors…
    - Alors vous savez de quoi vous parler.
    - Oui, je sais de quoi je parle.
    - Savez-vous qui est Benjamin Netanyahu ?
    - No… je ne sais pas qui c'est… il est pas Premier ministre, un truc comme ça ? Qui est Benjamin Yahoo ?

    « Y ou're all about talking to the Arabs, » « You're going to Cairo making a speech to the Muslim world trying to get them to love you, what about the Jews, man? What are we, chopped liver? You don't care about us. Are we nothing to you? Do we matter? Do you care if we get driven into the sea? Do you care if we get nuked? Are we even… ugh… do you care about us?! "

    « My grandmother was in Auschwitz, Obama, » he adds. « We're not going to take any Nazi bullshit! Listen, Obama, my grandma's number was 1268493, I remember her number on her arm, dude. And listen, never again will we deal with this, never again! » :


    Tu penses qu'à parler aux Arabes. Tu vas au Caire pour faire un discours au monde musulman, pour qu'ils t'aiment. Et les juifs alors ? On est quoi pour toi, de la merde ? Tu te fous de nous. On n'est rien pour toi ? On compte pour quoi ? Tu t'en fous si on nous balance dans la mer ? Tu t'en fous si on se fait bomber ?

    Ma grand-mère était à Auschwitz, Obama. On laissera pas passer ces conneries nazies ! Ecoute Obama, le matricule de ma grand-mère était 1268493, je me rappelle le numéro sur son bras, mec. Alors écoute, plus jamais ça, plus jamais ça !
  3. yoananda dit :

    Je ne sais pas si c'est par naïveté que Obama fait n'importe quoi avec la finance, mais en tout cas, avec Israël, il fait avancer les choses dans le bon sens. Mais cela ne se fera pas sans heurts malheureusement. Le torchon a commencé à brûler avec la rencontre avec Netanyaou qui avait laissé un gout amer à ce dernier. Le discours du Caire enfonce le clou. Il est clair qu'Obama cesse la politique de soutien aveugle à Israël, condamnée à de multiples reprises par l'ONU, mais les USA avaient toujours mis leur véto à l'application des résolutions, laissant libre champ à l'état qui se dit démocratique (avoir des élections ne suffit pas être une démocratie, mais passons…).

    Je vous suggère de lire « L'extraordinaire courrier du ministre Peled à ses collègues » qui montre à quel point ce coup de pied dans la fourmilière faire bouger les choses.

    Il ne faut pas oublier que la question de Jérusalem est un peu un point névralgique concernant les 3 religions du livre, et focalise les tensions entre les différentes « factions ».

    Donc, affaire à suivre de près, car, indirectement, cela nous concerne tous, malheureusement.

    Espérons que l'appui d'Obama améliorera rapidement le sort des palestiniens et des israéliens pacifiques.

  4. frederic dit :

    Merci pour nous avoir fourni l'intégralité du discours d'Obama.
    Pour paraphraser un autre évènement historique, je dirais : « C'est un petit pas pour les Etats-Unis, mais c'est un pas de géant pour l'Humanité ».
    Espérons qu'il puisse aller à la fin de son mandat car la portée du discours d'Obama rappelle celle du discours de Kennedy à Berlin ! Autre temps, autre lieu et autre contexte, mais la même envie de changer les choses.

  5. mireilleg dit :

    Par rapport à la lecture de Thierry Meyssan :

    Juste un truc, c'est les arabes, certaines tribus musulmanes d'Afrique du nord qui ont travaillé et se sont le plus enrichies par le commerce de l'ébène, l'esclavage, en vendant les prisonniers aux commerciaux dans les ports et cela, il n'en parle pas car il est là pour dire ce qui est commun et pas remuer les ressentiments.

    … il reparle aussi des droits de l'homme en deçà des choix démocratiques donc, il implique de mettre les droits de l'homme au dessus de toute tradition, de toute culture, de tout état, et de toute religion… même s'il dit que le chemin et les options en démocraties sont à respecter… sinon, sinon impose un modèle…

    Hélas, c'est vrai…

    Si on impose une vision et un chemin démocratique, l'effet serait inverse… c'est le principe du TAO, ni plus, ni moins… on ne peut pas encore vivre dans une anarchie hyper responsable au niveau planétaire et du premier coup, comme ça, du jour au lendemain, par exemple, pourtant cela serait donner à chacun les même libertés, responsabilités. Non ???

    Je ne sais pas si les gens sont prêts à comprendre ce que serait une grande religion sans aucun sectarisme… ça serait une Foi plus que tolérante, faite de critique et de poésie… aujourd'hui nos religions sont encombrées de dogmes et évolueraient très vite !

    Par contre on ne peut plus autoriser de fouler les droits de l'homme… bon il n'a pas parlé des mutilations des femmes et de la façon dont on les influence pour qu'elles ne prennent aucune pilule ou autre, le but étant d'avoir des gosses (un peuple) et des allocs (la famille)…

    Autrefois les catholiques dans nos campagnes ont largement fait cela ! Les gosses… c'était les mains pour les récoltes, le travail à la ferme… le mariage ou l'armée ou… les monastères ! Ils disaient ne pas s'en foutre de leurs gosses… mais le « travail, famille patrie », ça passait avant les droits de l'homme et avant leurs enfants… au fait, c'est Pétain qui a inventé la fameuse (et fumeuse) fête des mères, le chef de la gestapo et du « travail famille patrie »… !!!!

    Vous croyez qu'on a évolué, regardez ici, en France, ces dix dernières années !!!!
    Les allocs, … etc… donner sans aider à mettre en valeur tout le service public qui a largement dégénéré, je suis sure qu'à un moment donné ça était voulu pour nous contrôler, comme des cadeaux empoisonnés, ou des pansements sur les plaies infectées… comme on laisse les pentatonistes (réacs religieux orthodoxes rois des roms de roumanie, copains à l'ex dictateur) empêcher les roms de prendre un préservatif ou de faire de la musique…

    Chaque fois que je vois les femmes roms en train de mendier afin de pouvoir surconsommer des couches jetables que je pourrais pas me payer je suis à cran… et que dire des enfants carencés et sous nourris, allez on va me jeter la pierre en me traitant d'intolérante si je gueule… ça c'est leur pouvoir secret : créer des voies sans issues, des fausses alertes, faire croire que critiquer une église c'est être intolérant…

    Au fait, à l'époque de Cordoue, les musulmans (ce nom signifie de religion islamique) il était permis, contrairement à aujourd'hui dans la politique sociale française, de critiquer la religion !!!!!!!!!!!!!!

    Vise un de ces philosophes penseurs, critiques musulman et religieux musulman lui-même, de l'époque : Averroès

    C'est pas de la fausse culture… c'est foutre les pieds dans le plat que de parler de Cordoue !

    Cela faisait partie de leur culture… les grands poètes avaient le droit, les profs aussi… et les grands amis des chefs religieux aussi… il ya eu beaucoup d'écrits du genre lecture critique à l'époque !!!!
    La politique française sociale soi-disant tolérante, a été vicieuse !

    Stratégiquement il faut empêcher cela par l'éducation, les échanges… c'est la pire chose qu'on puisse faire aux enrôleurs de l'ombre.

    Donc, je ne crois pas que Obama se la joue… il est obligé devant des gens en parlant durant deux heures d'utiliser une image des trois religions ayant des passés intéressants en commun : l'époque de Courdoue est aussi celle ou les échanges culturels étaient très concrets (les bibliothèques d'Istanbul prêtaient les oeuvres jusqu'en Espagne…), même s'il n'en a plus rien à faire et lis au delà des étiquettes, il parle à des gens CONDITIONNES et il doit leur montrer qu'il les respecte et les connait !

    Thierry Meysan montre comment le discours d'Obamma n'est que stratégie et manipulation, c'est une hypothèse de départ qu'il fait… alors, on verra… sûr qu'il faut rester prudents, et critiques !!! Mais je veux rester ouverte.

    Je suis d'accord avec lui quand il détruit les velléités de guerre comme il l'avait fait en se prononçant contre la guerre en Irak… et il a l'air de fermer Guantánamo…

    Pour la suite… on verra mais je vois l'espoir et la foi en l'Autre comme la réalité de la vie enfin reconnue et pensée ! (fais gaffe, c'est une nouvelle religion : la foi en l'autre !! mdr)

  6. Chère mireilleg,

    Tu as fait une petite confusion en ce qui concerne l'auteur du premier commentaire (ce n'est pas de ta faute mais de la mienne : Oops: , car en plus du lien vers l'article original en en-tête, j'avais oublié de mettre le nom du signataire en bas de l'article), qui n'est pas de moi mais de Thierry Meyssan , le fondateur du Réseau Voltaire !!!
    Je viens de me permettre de corriger tes propos en ce sens. : Roll:

    Ce serait vraiment dommage de rester sur un quiproquo, car de plus c'est toi qui m'a amicalement indiqué par email l'intérêt que représentait le discours d'Obama au Caire. : Wink:

  7. mireilleg dit :

    BEN ça tombe bien…
    … et tout et tout… et qu'il fait trop chaud pour rester trop à lireeeeeeeeee.
    zzzzzzzzzzzzzzzz
    … j'aurais même pas critiqué car j'aurais pas eu le courage de le lire si j'avais lu le nom de l'auteur Thierry Meyssan… mais non il est pas meysshant le Thierry, juste dans son trip !!

    Super, en plus ça me permets de garder le discernement sans préjugé ! cool… et puis y avait trop à critiquer… déjà que pour Thierry qu'un chef d'état soit cultivé cela lui semble pas normal… mais douteux… zzzzzzzzzzzzzzzz

    Vive la sieste !

Dodać komentarz

Vous devez être connecté pour faire un commentaire. Connexion »

Przyspieszyć przeglądanie tej witryny przy użyciu:
Mozilla Firefox
Przeglądarka internetowa bez GMO!